7 rzeczy, o których powinna pamiętać samodzielna mama

with 20 komentarzy

1. To nie jest koniec Twojego życia

Brzmi jak banał, ale taka jest prawda. Rozwód czy rozstanie to sytuacje, które mają ogromny wpływ na naszą psychikę. Na skali stresu, gdzie na pierwszym miejscu jest śmierć współmałżonka, rozwód zajmuje drugie miejsce. Na trzecim jest separacja lub rozstanie. Takie wydarzenie może wepchnąć nas w poczucie beznadziei i odebrać sens życia. Ale proszę, uwierz mi:

To nie jest koniec dobrego w Twoim życiu.

To nie był koniec dla mnie, to nie jest koniec dla Ciebie.

2. Nie jesteś do niczego

I znowu – fakt, że nie udało Ci się uratować małżeństwa, że on zdradził, zostawił, odszedł, może obudzić przeświadczenie, że jesteś beznadziejna, że coś jest z Tobą nie tak. Nie pozwól na to! W kimś, kto stoi z boku, samodzielna mama może budzić współczucie, ale budzi również podziw i szacunek.

Dopiero teraz zobaczysz, jaka niesamowita siła w Tobie drzemie. Wyzwania, jakim teraz musisz sprostać, ukształtują Cię na nowo, zbudują poczucie własnej wartości, uczynią silną.

3. Myśl o sobie jak o superbohaterce

Jeżeli to właśnie Ty sama wychowujesz swoje dzieci, mam nadzieję, ze nie myślisz o sobie jako o samotnej matce. Wiem, że to, jak określamy siebie samych, ma ogromny wpływ na nasze życie, samopoczucie, motywację do działania. Tutaj pisałam o tym więcej. Masz swoje dzieci – na pewno nie jesteś samotna. Jesteś niezależna i silna – po prostu samodzielna.

4. Nie musisz być perfekcyjna

Nie przejmuj się, jeśli wieczorem, gdy mieszkanie jeszcze nie posprzątane, marzysz tylko o tym, by jak najszybciej płożyć się do spania. Wiem, że doba ma tylko 24 godziny, a Twoje obowiązki powinny być rozłożone na dwie osoby. Czasami po prostu odpuść. Idź wcześniej spać albo zamiast sprzątać, spędź czas z dziećmi. Ich miłość i radość to najlepszy sposób, by Twoje akumulatory w pełni się naładowały. Chwile spędzone z dziećmi to najlepsze, co możesz im dać, a z drugiej strony to błogosławieństwo dla Ciebie.

5. Nie musisz wszystkiego robić sama

O pomoc prosić trzeba, a jeśli się tego nie umie, to trzeba się nauczyć 🙂 Wiem, że to trudne, mi do tej pory jest ciężko, kiedy muszę to zrobić. Wiąże się to z naszymi doświadczeniami z przeszłości. Każda odmowa zostawia ślad i sprawia, że w sytuacjach, kiedy potrzebujemy od kogoś pomocnej dłoni, odczuwamy coraz większy dyskomfort. Aż do tego stopnia, że wybieramy samodzielne działanie nawet kosztem naszego zdrowia.

Aby zminimalizować to nieprzyjemne odczucie, zawsze wcześniej pytam siebie samą: co takiego się stanie, jeśli dana osoba mi odmówi? I odpowiadam sobie: w sumie to nic, jeżeli będzie mogła, pomoże mi następnym razem. Ja zapytam jeszcze kolejną osobę, a w ostateczności przecież i tak sobie poradzę.

Jeśli tylko możesz, proś o pomoc rodziców, przyjaciółkę, sąsiadkę.

Proszę Cię 🙂

6. Za to musisz nauczyć się dbać o siebie samą

Pamiętaj, że chwile, które podarujesz sobie samej to po prostu konieczność. Korzystaj z małych przyjemności, wyznaczaj sobie nagrody, dbaj o siebie samą i rozpieszczaj się.

przyjemności, książka

Nie miej wyrzutów sumienia, kiedy poczujesz, że chcesz coś dla siebie zrobić. Nic się nie stanie, jeśli od czasu do czasu włączysz dzieciom bajkę, a sama poczytasz książkę, czy weźmiesz długą kąpiel. Po prostu to zrób i ciesz się tym, ładuj akumulatory, bo dzięki nim funkcjonuje życie Twoje i Twoich dzieci.

7. Nie jesteś sama

No i na koniec najważniejsze. Ta strona powstała właśnie po to, aby samodzielne mamy mogły się tu spotkać, wymienić doświadczeniami i wesprzeć nawzajem. Jest to moje marzenie i cel jednocześnie. Ja w ciągu ostatnich lat, kiedy codzienne wyzwania po prostu mnie przerastały, kilka razy próbowałam szukać takich miejsc, ale bez rezultatu. Będę szczęśliwa, jeśli znajdziesz tu otuchę, uśmiechniesz się (może przez łzy) i z tym uśmiechem wstaniesz i zrobisz, co trzeba…

Follow Agnieszka:

Latest posts from
  • podziwiam samotne matki. Ja czasem nie daję rady, a przecież mąż jest po ręką…

    • Tak, uważam, że należy nas podziwiać 😉
      I tak na marginesie, my wcale samotne nie jesteśmy 🙂 Jesteśmy samodzielne – taka subtelna różnica.

  • O matko! Jak ja się ciesze, że trafiłam do Ciebie 🙂 Przepiękny tekst aż łza się zakręciła. Uwielbiam sformułowanie SAMODZIELNA i też właśnie takiego używam. Zgadzam się z powyższymi punktami. Myślę, że jest to genialna strona i genialny pomysł aby każda samodzielna mama w chwili zwątpienia mogła zajrzeć tu i przypomnieć sobie o tym, że jest SUPERBOHATERKĄ. Słabszy dzień, każda z nas ma do niego prawo. Bede tutaj zaglądać! Pozdrawiam serdecznie.

    • „O matko” <- fajne w kontekście całej strony 🙂
      Dziękuję za miłe słowa, zaglądaj 🙂

  • Przez pewien czas (1,5 roku) byłam samodzielną matką, ale wtedy bardziej pasowało do mnie określenie „samotna”… Byłam w separacji z mężem. Cała sytuacja nie przybiłaby mnie tak bardzo, jak jej konsekwencje. Stres, nerwy i nieplanowana ciąża, która w wyniku tego wszystkiego rozwiązała się przedwcześnie…
    Och, jak żałuję, że wtedy nie trafiłam na stronę podobną do Twojej…
    Było mi bardzo źle, wpadłam w depresje (jak chcesz wpadnij do mnie i zajrzyj w artykuł „To nie Twoja wina”) i praktycznie się poddałam.
    Czas separacji był dla mnie bardzo trudny. Z jednej strony chore dziecko, które potrzebowało mojej siły i obecności, z drugiej strony drugie dziecko, które pytało „gdzie tata?” i ja w tym wszystkim… Samotna, zagubiona i starająca się być właśnie samodzielną.
    Na szczęście ten czas już za mną, ale z doświadczenia wiem, że trzeba się po prostu pozbierać, tak jak piszesz – zadbać o siebie. To bardzo ważne.
    Gratuluję pomysłu na stronę – to, co robisz jest bardzo potrzebne. Powodzenia

    • Ile nas, samodzielnych kobiet – tyle różnych historii. Bardzo się cieszę, że ten trudny czas jest już za Tobą. Najważniejsze, żebyś miała teraz wsparcie i poczucie bezpieczeństwa.
      Byłam u Ciebie, ten tekst To nie Twoja wina jest bardzo osobisty, wiem, jak można się czuć, kiedy nagromadzone emocje, przeżycia i sytuacje zamykają Cię w swojej klatce. Też przez to przechodziłam. To, że wyszłyśmy z tego, oznacza, że mimo wszystko jesteśmy silne 🙂

  • Nie dotyczy mnie ten problem, ale zgadzam się w 100% – dla mnie samotne mamy to bohaterki, o ile oczywiście nie odgrywają się dzieckiem na byłym – bo to mnie wkurza i zawsze będzie wkurzać.

    • Odgrywanie się na sobie kosztem dziecka – poniżej wszelkiej krytyki, ale faktem jest, że zjawisko, niestety, występuje 🙁

  • Mam w swoim otoczeniu samotną mamę. Pomimo początkowych przeciwności losu, uważam ją za lepiej zorganizowaną niż ja, która ma na kogo liczyć, mam przecież męża pod ręką itp. 😉

    • To prawda, bez odpowiedniej organizacji trudno byłoby ogarnąć codzienne życie.
      Jestem teraz z dziećmi na feriach i jest tu też mama z piątką dzieci w wieku od 2 do 13 lat.
      Jestem pełna podziwu 🙂

  • Muszę podesłać ten wpis pewnej samotnej mamie <3

    • Przekaż jej, proszę, że na nią czekam 🙂

  • Świetne podsumowanie. Ale nie tylko samotna jest samodzielna. W obecnych czasach, gdy na kobietach spoczywa coraz więcej obowiązków, również mamy w związkach muszą być samodzielne 🙂 Niestety wiele z matek-żon też musi liczyć tylko na siebie, bo tylko pozornie nie są same. Też powinny przeczytać ten tekst i zaaplikować wiele z tych podpunktów do swojego życia.

    • To prawda, mamy w związkach też muszą być samodzielne. Czasem wynika to z tego, że żyjemy akurat w takich wymagających czasach, gorzej, jeśli po prostu tkwią w toksycznym związku 🙁
      Ale zdarzają się również mężczyźni, którzy są prawdziwymi partnerami. I po jednym takim nam wszystkim życzę 🙂

    • Właśnie, mam dokładnie taką samą refleksję. Czasami się zastanawiam, czy bycie zdaną tylko na siebie nie jest w niektórych przypadkach łatwiejsze. Bo z partnerem jest taka trudność, że nie zawsze się ma to samo zdanie, przez co to co powinno robić się razem, czyli wychowywać dzieci, wydaje się być niemożliwe. Tym bardziej musimy, my mamy, szukać szerokiego wsparcia. Fajnie, że robisz taki projekt 🙂

  • Świetny post Aga! Ja nie mam dzieci ale myślę że nawet matki w związkach w których partner się wycofał z wychowywania potomka, powinny tu zaglądać i koniecznie przeczytać ten tekst!

  • 1. To nie jest koniec Twojego życia – każdy koniec oznacza początek czegoś nowego
    2. Nie jesteś do niczego – Nigdy , przenigdy nie pozwólmy sobie tego wmówić. Ani innym ani samym sobie.
    3. Myśl o sobie jak o superbohaterce – dokładnie tak. Superbohaterka dla dzieci , superbohaterka własnego życia, superbohaterka zawsze zostaje wybrana do zadan specjalnych a zadania specjalne zawsze są trudne – tylko superbohaterka mogła otrzymac taki plan do zrealizowania. Zwykła śmiertelniczka nie dałaby rady
    4. Nie musisz być perfekcyjna – perfekcja jest sztuczna , zalatuje mi pozorem, sterylnoscią, jałowościa, GMO, perfekcja musi być więc zła sama w sobie. Powiedziałabym więc – nie powinnaś być perfekcyjna 🙂
    5. Nie musisz wszystkiego robić sama – samowystarczalość brzmi bardzo podobnie do perfekcyjności 🙂
    6. Za to musisz nauczyć się dbać o siebie samą – BINGO
    7. Nie jesteś sama – myślę , że jest więcej osób które powinny tu trafić. Osób o profilu podobnym do mam samodzielnie wychowujących dzieci jest więcej .. I nawet ja – ja tez tu zaglądam . To jest zwyczajnie dobry blog i świetne teksty. 🙂