Dzień Samodzielnej Mamy

with 21 komentarzy

Pomyślałam sobie, że z okazji naszego święta, zapytam kobiety, które doświadczyły, bądź doświadczają samodzielnego macierzyństwa o to, czym ono dla nich jest… Na podzielenie się swoimi emocjami i myślami zgodziło się sześć kobiet. Są wśród nich mamy, które cały czas samodzielnie stawiają czoła swojej rzeczywistości, ale są również kobiety, które po trudnych doświadczeniach, odnalazły prawdziwą miłość.

Każdej zadałam 4 pytania:

  1. Czego nauczyło Cię samodzielne macierzyństwo?
  2. Co jest/było w nim najtrudniejsze?
  3. Za co jesteś wdzięczna swojemu dziecku/swoim dzieciom?
  4. Co chciałabyś przekazać innym samodzielnym mamom?

 

LAURA KOZOWSKA
dzień samodzielnej mamyTrener sprzedaży, pisarka, autorka dwóch książek (Nie ma takiego bagna, z którego nie da się wyjść, Rozmowy z Guzikiem), mama czterech synów. Laura jest tutaj, na ziemi, aby być bardzo szczęśliwą 🙂

 

Blog Laury Koralik Blue

Strona Laury na FB

1/ Hmm… samodzielne macierzyństwo nauczyło mnie radzenia sobie ze wszystkim, planowania, układania wszystkiego pod dzieci i dla ich dobra i bezpieczeństwa… Nauczyło mnie siły… Nauczyło przebojowości… Tak powiedzą ludzie z boku… Ja jednak tak nie myślę… Samodzielne macierzyństwo to ogromna odpowiedzialność… czujesz ją na plecach… każdego dnia… czujesz jak ogromny ciężki głaz… wiele razy budzisz się w nocy ze strachem: a co będzie, gdyby mnie zabrakło? Kto się zajmie moimi Robaczkami? Kto Ich przytuli i okryje kocykiem? Kto wysłucha Ich problemów w szkole? Kto zadba o Nich kiedy się zakochają? itd… i łzy… tak… to wie każda matka, która sama wychowuje dzieci… i nie raz słyszałam w urzędzie: „jaką jestem patologią, bo dałam sobie zrobić 4 dzieci”, a ja tylko chciałam mieć kogo kochać… i żeby Ktoś mnie kochał tak bardzo… i tak bardzo kochałam dzieci… zawsze… nie tylko moje… Samodzielne macierzyństwo nauczyło mnie prosić o pomoc, ale nigdy nie pozwalać się poniżać… szczególnie w urzędach. Pyskowałam zawsze… Samodzielne macierzyństwo nauczyło mnie wielozadaniowości… W pracy, w domu i we wszystkim… Ogromna odpowiedzialność za czyjeś życie…

2/ Najtrudniejszy był czas kiedy dzieci były chore… pogodzić to z pracą… tak myślałam bardzo długo… Później doświadczyłam czasu, kiedy ja byłam chora i nie mogłam zarobić na utrzymanie Synów… Ale najtrudniejsze było, kiedy odszedł mój Partner (umarł) i Oni zamiast mnie wspierać, poszli mieszkać do ojca… bo leżałam w kałuży łez i nie dałam rady ich utrzymać… wtedy najtrudniejsze było zrozumieć, że nie wolno oczekiwać… że dzieci nie będę wdzięczne mając naście lat… może kiedyś… Ale dopiero kiedy przestałam oczekiwać, jestem z nimi w dobrych relacjach i znowu jesteśmy blisko… Choć do dzisiaj mieszkam z najmłodszym Synem… Widzę tego zalety i rozumiem, ze taka jest moja droga, a Oni mają poznać Ojca. Już go poznali i nie jest taki idealny jak im się wydawał… A i ja z Nim zbudowałam dobrą relację dla naszych dzieci, aby one były szczęśliwe… Dzieci nie są nasze… one są dla Świata i im szybciej to zrozumiemy, tym łatwej i lepiej nam będzie… Nie oczekuję wdzięczności i opieki i oparcia za 20 lat trudu kosztem siebie i swoich wyrzeczeń… To był mój wybór, bardziej świadomy lub nie… Dzięki temu co się stało odzyskałam siebie i pokochałam… Teraz moja relacja ze sobą jest cudna… I z moimi Synami także… A najmłodszy, który mieszka ze mną to już zupełnie inne moje wychowanie, inne podejście, bez wielu niepotrzebnych ograniczeń…

3/ Moim dzieciom jestem wdzięczna za to, że byli i są moim największymi nauczycielami… Byli i są moim lustrem… Pokazali mi co mam zmienić w sobie. To dzięki NIM przestałam być Siłaczką, a tak zawsze wszystko robiłam dla nich… Tylko Oni chcieli nie moich poświęceń a szczęśliwej Mamy… Moi Synowie nauczyli mnie wielu rzeczy, bo byli moją motywacją do życia, do tego, aby każdego dnia wstawać i pracować… Teraz już tego nie potrzebuję, bo kocham siebie i cieszę się każdą chwilą… i żyję dla siebie…a potem dla Nich i dla wszystkich innych ludzi… Jestem Im wdzięczna też za miłość… Wyjątkową, piękną i za to, że mimo tego, co się wydarzyło, kochamy się jeszcze bardziej… i mogę już teraz być spokojna o Nich… bo udało mi się Ich tak wychować, że trzymają sztamę ze sobą… to piękne… i kiedy przyszli ostatnio na moje urodziny… to ech… moje Serce było szczęśliwe…

4/ Kochaj swoje dziecko, dzieci… nie ograniczaj… Ono nie ma spełniać Twoich życzeń, pozwól mu iść swoją ścieżką, nie wybieraj mu szkoły, tylko wspieraj zainteresowania… nie rób z siebie ofiary, tylko siebie pokochaj… Nie ucz go poczucia winy, bo Ty musisz zarobić na nie, bo Ty musisz dać radę… Nie ucz Go siły… Kieruj się sercem i miłością… Nie oczekuj wdzięczności od dzieci… Sama bądź wdzięczna, że je masz, bo wdzięczność to najwyższa forma miłości… To wróci, kiedy nie będziesz oczekiwała… Tylko kochaj… dbaj… i umiejętnie stawiaj granice… to ważne… I nie obwiniaj siebie, jeśli coś jest nie tak… bo nie ma szkoły, gdzie uczą jak być dobrym rodzicem… nie ma jednoznacznej recepty… i każde dziecko jest inne… wspieraj jego rozwój i pamiętaj w tym wszystkim o sobie… Kiedy Ty będziesz szczęśliwa, ono także będzie… Ono nie chce Siłaczki, zapracowanej matki, zmęczonej, ani wiecznie narzekającej jak to jest źle, bo jest sama z dzieckiem… (wpędzasz je w poczucie winy) Kiedy Ty będziesz szczęśliwa… Ono tak rozkwitnie… jak kwiat w Twoich dłoniach… i oboje dacie sobie wiele szczęścia… Wszystko jest energią… Każda Twoja myśl kształtuje Twoje dziecko… Miej zatem dobre myśli, słowa i bądź szczęśliwa. Naucz się prosić o pomoc, ale nie z pozycji ofiary, lecz jako człowiek… Kiedy pozwolisz ojcu zająć się dzieckiem, masz czas dla siebie… Ono ma jego także poznać… to jego ścieżka… I pamiętaj to, co najważniejsze: To ONO wybrało Ciebie na mamę… z jakiegoś powodu… a Ty Je zaprosiłaś do swojego życia także… więc wszystko niech będzie miłością… da się… ja tak mam teraz… i cieszę się każdym dniem i czasem z moimi Dziećmi… i kocham siebie i mam swoje życie i swoje pasje… nie zapominaj o tym… jeśli chcesz się nauczyć języka, to zrób to… Jeśli chcesz iść do kina – tak samo… Dzieciom nic się nie stanie bez obiadu czasem, zjedzą kanapki albo same coś upichcą… Dbaj o siebie MAMO <3

MONIKA FLEMING

dzień samdzielnej mamyAutorka bloga Atelier Szczęścia. Każdego dnia zbiera puzzle szczęścia i układa z nich piękny obraz szczęśliwego życia. Nie lubi schematów, więc nie odpowiedziała na pytania, lecz napisała, kim wg niej jest samodzielna mama 🙂

Blog Moniki Atelier Szczęścia

Strona bloga na FB

Jak być SAMO-DZIELNĄ-MAMĄ wg Moni z AtelierszczęścIa.pl
Zostałam mamą w wieku niespełna 20 lat. Młoda osoba z niewielkim doświadczeniem życiowym. Jak każda z mam wie, mając od opieką maleńką, bezbronną istotkę, bardzo szybko się dorasta. Myślę więc, że 6 lat później, czyli w wieku 26 lat, kiedy zostałam z moją istotką już prawie 6 letnią bez jakiegokolwiek wsparcia ze strony osobnika płci przeciwnej, samo bycie mamą nie było dla mnie najmniejszym problemem. Wręcz przeciwnie. Kiedy nie ma w zasięgu taty – mama aktywuje się jeszcze mocniej. Narasta w nas opiekuńczość, czułość, troska, emocjonalne podejście do spraw codziennych. Bycie mamą staje się wręcz przerysowane. Tak, wmawiamy sobie, że chcemy i musimy być tatą jednocześnie. Niestety prawda jest taka, że jesteśmy tatą w sprawach przyziemnych (czyt. zarabianie pieniędzy, remonty, naprawy), jednak w sprawach wychowawczych pozostajemy mamami i to w podwójnej dawce. Mój syn ma teraz 20 lat. Obserwuję też dzieci innych mam, które wychowały swoje dzieci bez pomocy tatusiów. Problemem tych dzieci jest często zbyt emocjonalne podejście do otaczającego ich świata. Mało strategiczne myślenie. Zbytnia wrażliwość i emocjonalność. Tak, są to dobre, wrażliwe, emocjonalne, kochające, odpowiedzialne dzieci. Często jednak odsuwające swoje potrzeby na drugi plan. Często nie potrafiące mówić o własnych potrzebach, czy uczuciach w obawie przed zranieniem innych. Dlatego będąc Samodzielną mamą nie zapominajmy o czynniku indywidualności.

SAMO – brzmi trochę jak Samson, jak egoista. Tak – teoretycznie zła cecha, ale egoizm pozwala przetrwać. Jest cechą męską. Pozwala walczyć i pozwala wygrać. Walczmy o siebie i bądźmy też odrobinę egoistkami a nasze dzieci nauczą się tego, że nie tylko świat zewnętrzny się liczy, ale także nasze własne szczęście. Nasze – jako matki , która nie będzie zawsze na ich zawołanie i nasze – jako jednostki, czyli ich w ich dorosłym życiu. Nie będą tylko dawali, ale też walczyli o swoje a jednocześnie nauczą się, że nie można ciągle brać, bo inni też zasługują na szczęście. Bycie odrobinę egoistyczną mamą pozwoli wykształcić w dziecku postawę pośrednią między pasożytem a dawcą. Postawę symbiozy.

DZIELNA – nie znaczy twarda. Nie znaczy bez strachu. Dzielna to działająca mimo strachu. Działająca mimo słabości. Nie bójmy się pokazać naszych słabości, nie bójmy się prosić o pomoc. Dzielna nie znaczy biorąca wszystko na klatę i udająca, że jest ok. Dzielna to ta, która upadnie i wstanie, a nie ta, co będzie szła do połowy drogi aż padnie na pysk. Dzielna to ta, co zrobi strategiczny plan działania, który pomoże jej dotrzeć do celu. Dzielna to ta troszkę przebiegła, sprytna i bystra. Nie ta co idzie na rzeź. To ta, co nie boi się ryzyka, ale nie podejmuje go niepotrzebnie.

SAMO-DZIELNA-MAMA to miks egoizmu, oddania i miłości. Samodzielna mama to czynnik męski i żeński w każdym aspekcie. To nie podział ról i rozdwojenie jaźni, a rola sama w sobie. Nie starajmy się więc być mamą i tatą jednocześnie. Bądźmy samodzielnymi matkami. To rola szczególna i nie każdy dostał bilecik zaufania, aby tę rolę spełnić. Więc nie można tego marnować.

AGNIESZKA PŁOSZCZYŃSKA

Dzień samodzielnej mamyAutorka bloga Art of joy, poprzez który uczy czytelników sztuki radości. Spełnia się w swojej życiowej roli bycia mamą, a w każdej chwili, w każdej osobie, we wszystkim – szuka i odnajduje (!) inspiracje.

Blog Agnieszki Art of joy

Strona bloga na FB

1/ Samodzielne macierzyństwo nauczyło mnie bycia silniejszą. Zarówno fizycznie jak i psychicznie. Ponadto samodzielne macierzyństwo jest jak kurs dobrej organizacji. Szkolenia odbywają się codziennie. Myślę, że nauczyło mnie życia… Takiego bardziej dorosłego niż wcześniej. Bardziej świadomego i odpowiedzialnego. Tak jak każde macierzyństwo…. Nauczyło mnie kochać bezgranicznie i bezwarunkowo.

2/ Hmm… Zdarzają się sytuacje, gdzie druga para rąk jest niezbędną. Jednak mam wokół siebie osoby, które bez mrugnięcia powieką, użyczają swojej pary rąk. Moje macierzyństwo jest samodzielne z wyboru, także od początku wiedziałam, że łatwo nie będzie. Kiedy jeszcze pracowałam, trudno było logistycznie wszystko zorganizować. Jednak kolejny raz przyjaciele i rodzina okazali się ogromnym wsparciem. W życiu nie ma tak różowo. Najtrudniejsze jest chyba dzielenie naszego życia z niepełnosprawnością Gabrysia. Choruje na achondroplazje. Potrzebuje On więcej mojej uwagi i pomocy niż jego rówieśnicy. W grafiku mojego 5-latka musi być czas na rehabilitacje i inne zajęcia ze specjalistami. Jednakże obserwując Jego postępy i zaangażowanie w pokonywaniu przeszkód zastanawiam się, czy to faktycznie jest najtrudniejsze. Bywa trudno – to pewne. Jednak zawsze jest też powód do uśmiechu.

3/ Jestem wdzięczna za Jego istnienie. Radość, z którą idzie przez życie i którą zaraża wszystkich wokół. Za siłę jaką daje każdego dnia. Jestem wdzięczna za pokazywanie świata jako tego bardziej kolorowego i ciekawego. Za miłość, którą mnie darzy i jaką buduje we mnie. Za troskę, kiedy jestem chora i mówi, abym szła do lekarza. Za komplementy, które prawi bezinteresownie. Jestem wdzięczna mojemu synowi za to, że dzięki Niemu chcę być lepszym człowiekiem.

4/ Kochane samodzielne mamy! Jesteście naprawdę dzielne. Czasem bywa trudno, tylko zobaczcie jak daleko już doszłyście w swej wędrówce. Włożyłyście w to wiele wysiłku i energii, aby być tu, gdzie jesteście. Zupełnie jak Wasze dzieci, które codziennie pokonują różne przeszkody i uczą się świata. Śmieję się czasem, że dziecko to taka inwestycja w przyszłość. Tyle ile sił, miłości i mądrości włożymy w ich wychowanie, tym piękniejsze „owoce” zbierzemy. Trud się opłaci. Ja to wiem. Wy pewnie też. Mamy prawo być zmęczone, smutne i złe. Jak każdy. Dziecko nie potrzebuje idealnej matki. Potrzebuje szczęśliwej. Idealna zawsze będziesz dla swojego dziecka. Przecież jesteś jego mamą. Pamiętaj, aby wynagrodzić siebie za swoją świetną prace i trud, jaki wkładasz w wychowanie swojego dziecka. Jesteś jego mamą, to Twój obowiązek. Jednak tak jak chwalisz swoje dziecko, pochwal i siebie. Możesz być z siebie dumna. Pamiętaj! Szczęśliwa mama to szczęśliwe dziecko.

 

VIKA NOVA

Dzień samodzielnej mamyZałożycielka Akademii Kreatorek, autorka książki „Odważ się i zacznij zarabiać”. Obala mity i sprawia, że niemożliwe staje się możliwe. Uczy kobiety owocnej współpracy, a nie rywalizacji. Czytając jej historię stwierdzicie, że to kobieta niepokonana.

Akademia Kreatorek

Grupa Akademii na FB

1/ Samodzielne macierzyństwo jest bardzo trudne. Trzeba być i matką i ojcem, szczególnie, gdy biologiczny ojciec dziecka nie poczuwa się do odpowiedzialności. Między moimi synami jest 11 lat różnicy. Zupełnie inaczej wychowywałam starszego syna, inaczej młodszego. Nauczyłam się, że bycie nadopiekuńczą mamą prowadzi do tragedii. Zamiast uczyć syna samodzielności, chciałam wynagrodzić mu brak ojca i nasze rozstanie żyjąc za mojego syna. Chuchałam i dmuchałam na niego, a teraz gdy ma 19 lat nie jest zupełnie samodzielny, nie radzi sobie. Ma wiele lęków, fobii… Cierpliwość i organizacja, a także zaradność i przedsiębiorczość to cechy, które dzięki samodzielnemu macierzyństwu wytrenowałam do perfekcji.

2/ Znaleźć siły na wszystkie obowiązki nie zaniedbując czasu wyłącznie dla dziecka. I nie chodzi o taki czas, o którym mówią rodzice: przecież odrabiam z nim lekcje, daję jeść, kąpię… a czas wyłącznie dla niego i tak spędzony, jak pragnie. Na bawieniu się, ganianiu, pieszczotach, którymi obdarza się własne dziecko. Zmęczenie… starszy syn ma ADHD, młodszy autyzm. Moje macierzyństwo jest bardzo trudne i wyczerpujące.

3/ Za bezwarunkową miłość i przebaczenie. Popełniłam wiele błędów w życiu, nie zawsze byłam wymarzoną mamą. Jestem wdzięczna za to, że są, że mnie kochają, że mieli dość siły, by mi wybaczyć.

4/ Nie musisz być doskonała. masz prawo czasem czuć bezsilność, złość, zmęczenie i to nie umniejsza Ci ani jako kobiecie, ani jako mamie. Samodzielne macierzyństwo bywa trudne, ale i bardzo radosne. Może nauczyć Cię cierpliwości, zaradności, godzenia tak wielu obowiązków. Jedno co powinnaś, to dbać o siebie, bo jesteś potrzebna swym dzieciom.

PAULINA WIERUS

Dzień samodzielnej mamyAutorka bloga Patchwork-blog. Szefowa patchworkowej rodziny 🙂 Łączy wiele ról, czyli jest super mamą i super żoną, ale nie zapomina o sobie i swoim rozwoju.

Blog Pauliny Patchwork-blog

Strona bloga na FB

1/ Z jednej strony, nabrałam pewności, że poradzę sobie w każdej sytuacji. Co więcej, przekonałam się, że w krytycznej sytuacji odkrywamy w sobie taką siłę, jakiej istnienia w sobie w ogóle nie podejrzewałyśmy. Ponadto, bardzo doceniłam moich rodziców i siostrę, którzy w 100% stanęli na wysokości zadania i byli dla mnie nieocenioną pomocą. Z drugiej strony, nauczyłam się inaczej patrzeć na mężczyzn. Bardziej doceniłam tych dorosłych, odpowiedzialnych, umiejących dawać – nie tylko brać. Podjęłam decyzję, że w przyszłości partnera będę wybierać bardziej rozważnie. Przekonałam się również, że dziecko nigdy nie jest przeszkodą w realizacji ważnych planów. A te plany, które z powodu dziecka nie mogą być zrealizowane, stają się nieważne.

2/Chyba świadomość, że naraziłam moje dziecko na wychowanie w niepełnej rodzinie. To był fakt, który był stale obecny w mojej głowie, chociaż obiektywnie za zaistniałą sytuację nie ponosiłam jednoosobowej odpowiedzialności. Jednak, czułam ciężar dokonania niewłaściwego wyboru. Było również dla mnie jasne, że sama nie jestem w stanie zapewnić mojej córce tego, co zapewnia jej miłość matki i ojca. I zdecydowanie mówię tu o potrzebach emocjonalnych, nie materialnych.

3/ Pewnie powinnam napisać, że jestem wdzięczna córce za to że istnieje – bo dzięki niej stałam się innym człowiekiem. Zapewne nie ma w tym przesady, wszak wraz z dzieckiem rodzi się matka i jest to oczywiste, że wartości, priorytety, a nawet usposobienie nie wyglądają już tak samo. Jednak, wychodząc z założenia, że na własne zaistnienie moje dziecko miało znikomy wpływ, wdzięczność za ten fakt kieruję zupełnie gdzie indziej. Mojej córeczce jestem wdzięczna za rzeczy bardzo praktyczne: że jest empatyczna, optymistyczna, uprzejma, pomocna. Że daje się lubić, nie ma fochów, a problemy rozwiązuje szybko i precyzyjnie. Nie jest chimeryczna, przewrażliwiona, złośliwa. Potrafi się przyjaźnić i pomagać innym. Docenia rzeczy małe. Umie okazywać uczucia.
Domyślam się, że trochę z tego to kwestia wychowania, jednak jestem wdzięczna mojemu dziecku za to, że daje się tak bezboleśnie wychowywać.

4/ Drogie samodzielne Mamy, jesteście dzielne i wspaniałe, a robota jaką wykonujecie jest o niebo trudniejsza od tego, co doświadcza większość mam w klasycznych rodzinach. Ale, nie starajcie się być siłaczkami! Wasze dzieci muszą zrozumieć, że każda mama potrzebuje też chwili dla siebie – nawet za cenę tego, że dziecko nie będzie miało wszystkiego tego, co mają inne dzieci. A przede wszystkim – nie zamykajcie się na miłość! Na świecie żyje całkiem sporo wartościowych mężczyzn, którzy chcą pokochać Prawdziwą Kobietę, a jej dziecko nie jest tu przeszkodą. Co więcej, są gotowi – z czasem – pokochać również to dziecko. Lub te dzieci, jeśli jest ich więcej.
Sama też spotkałam takiego mężczyznę, dzięki któremu nie muszę już być samodzielna. Czego i Wam z całego serca życzę.

SYLWIA WOŚKOWIAK-KIEREPKA

dzień samodzielnej mamyAutorka bloga Sebucja, na którym dzieli się z czytelnikami swoimi doświadczeniami, zarówno tymi radosnymi, jak i przykrymi. I faktycznie tak jest – z Sylwią czasem można uśmiechnąć, a czasem zanurzyć w refleksji.

 

Blog Sylwii Sebucja

Strona bloga na FB

1/ Zanim odpowiem na to pytanie, chcę zaznaczyć, że w moim przypadku decyzja o rozstaniu się z mężem, a dokładnie separacji, nastąpiła nagle. Nie miałam czasu psychicznie się do tego przygotować, gdyż wszystko potoczyło się szybko. Samodzielne macierzyństwo nauczyło mnie przede wszystkim wiary w siebie i we własne możliwości. Uwierzyłam, że każda noc się kończy i nastaje nowy dzień. Przestałam narzekać, że coś się nie da, że nie dam rady… Dziś z perspektywy czasu widzę, jak bardzo mnie to doświadczenie zmieniło i choć po 1,5 rocznej przerwie udało nam się wrócić do siebie i wszystko odbudować, tej nauki nie odbierze mi nikt. Stałam się silna kobietą!

2/ W moim przypadku sprawdziło się powiedzenie „nieszczęścia chodzą parami”. Oprócz tego, że moje małżeństwo legło w gruzach, to kilka miesięcy później na świat przyszła nasza córeczka. Urodziła się niestety przedwcześnie i początkowo walczyła o życie, a potem o zdrowie. Wszystkie te doświadczenia nałożyły się na siebie i początkowo wydawały mi się nie do udźwignięcia. Byłam rozdarta pomiędzy domem i synkiem, a szpitalem i córeczką . Mój mąż starał się mnie wspierać, ale relacje między nami nie były najlepsze. Nigdy wcześniej nie czułam się taka samotna.

3/ Chyba najbardziej jestem wdzięczna synkowi (córeczka była za mała) za to, że nie dopytywał, gdzie jest tata. Zadał to pytanie raz czy dwa i nie drążył tematu. Był wtedy zresztą mały, a mąż odwiedzał go prawie codziennie po pracy i odchodził, kiedy mały zasypiał, więc nie odczuł jego braku. Strasznie się bałam, że będzie tęsknił za tatą, a wtedy serce by mi chyba pękło…

4/ Przede wszystkim to, by się nie poddawały, by walczyły, nie o związek, lecz o siebie. Samodzielne macierzyństwo nie należy do łatwych, jednak jest tak samo piękne i wspaniałe, jak i w rodzinach pełnych. Nieważne z jakich przyczyn jesteś samodzielną matką, pamiętaj, że nie jesteś sama! Masz przy sobie swój najcenniejszy skarb!

 

Chcę podziękować wszystkim bohaterkom dzisiejszego wpisu za czas i chęć podzielenia się swoim doświadczeniem. Za wszystkie budujące słowa, w których każda samodzielna mama może odnaleźć siłę i nadzieję.

Dzień samodzielnej mamy

 

Follow Agnieszka:

Latest posts from
  • piękny wpis, lubię czytać takie refleksje od innych mama tym bardziej, że temat dobrze mi znany 🙂

    • Wszystkiego najlepszego z okazji Dnia Mamy <3

  • Super silne kobiety! Brawo!

    • Tak, mnie nieustannie zadziwia właśnie ta siła… Wiem, że wszystkie kobiety są silne, ale kiedy życie ułoży się w ten sposób, że nie ma już przy ich boku mężczyzny, kobieta jest w stanie osiągnąć wszystko…

  • Agata Wierzgacz

    Cudowne kobiety i mamusie 🙂

    • Dziękuję w imieniu moich sześciu bohaterek 🙂

  • Oj Agnieszko … piękny, bogaty wpis. Pełen przede wszystkim dobroci, troski i miłości. Mija właśnie pierwsza godzina Dnia Mamy. Własnie zaczęłam go świętować dzięki Tobie i Twoim bohaterkom <3 Dziękuję 🙂

    • Wszystkiego najlepszego, Basieńko <3

  • Świetny post wyszedł z tych relacji! Dziewczyny jesteście NIESAMOWITE!! I wszystkiego najlepszego z okazji Waszego święta! :**

  • Piękne historie, wspaniałe mamy!

    • Dziękuję w imieniu dziewczyn <3

  • Podziwiam Was wszystkie za siłę, odwagę i za to, że jesteście wspaniałymi mamami w nie zawsze łatwych okolicznościach

    • Ta siła jest niesamowita, bo kiedy wydaje się, że już więcej nie uniesiesz, że życie za bardzo dało Ci w kość, pojawia się ona i dalej robisz małe – wielkie rzeczy 🙂

  • Brawo dla Dziewczyn – SUPER MAMY! 🙂

  • Cudowne Kobiety ! 😉

  • Aguś jeszcze raz dziękuje za możliwość wzięcia udziału w tak wyjątkowym i wartościowym wpisie 🙂 Super doświadczenie. Brawa i gratulacje dla pozostałych BOHATEREK wpisu 🙂 Dużo sił i powodzenia dla każdej Mamy! Ściskam! :*

    • Aga, ja również Tobie dziękuję. Za to, że zechciałaś podzielić się częścią swojej i Gabrysia historii. Buziaki :*

  • Pingback: Samodzielna mama - Atelier Szczęścia()