Samotna matka czy samodzielna mama?

with 11 komentarzy

Matka lub kobieta samotnie wychowująca dzieci, samotna matka – jest w tych etykietkach coś bardzo pejoratywnego. I dlatego niosąc brzemię takiego określenia, skupiając się na nim, myśląc o sobie w ten sposób – kobieta nie może w pełni czuć się szczęśliwa.

Ja bardzo długo nie potrafiłam zaakceptować faktu, że zostałam sama z dziećmi. Nie przyznawałam się do tego, unikałam rozmów na ten temat. Bałam się opinii innych ludzi, ich litości i współczucia. Bałam się, że współczucie dla mnie jako samotnej matki odbierze mi siłę, której potrzebowałam podwójnie.

A to przecież tylko sytuacja w życiu. To nie jest określenie mnie jako człowieka.

mama, single mom

Bardziej odnajduję się w roli samodzielnej mamy. I tak o sobie myślę. Jestem niezależna, wolna, dojrzała i silna. To określenie motywuje mnie do działania, do nieustawania w walce o dobro moich dzieci i mnie samej. Sprawia, że codziennie budzę się i wstaję gotowa na podjęcie tysiąca decyzji, których nikt nie pomoże mi podjąć, na realizowanie punkt po punkcie na liście tysiąca zadań, których nikt nie pomoże mi zrealizować, rozwiązywanie tysiąca małych i dużych problemów, których nikt nie pomoże mi rozwiązać.

Kiedy obserwuję dwoje rodziców nie radzących sobie z jednym małym dzieckiem, które ignoruje ich napomnienia, czuję dumę, że ja jedna przez tyle już lat potrafiłam tak motywować i wspierać dwoje dzieci, by nasza codzienność była jak najbardziej pogodna.

Na pewno nie jestem samotna. Przecież są przy mnie moje dzieci. Jesteśmy razem.

Pamiętaj, Ty też jesteś samodzielną mamą, superbohaterką!

Wybierz, w jaki sposób będziesz o sobie myśleć, wybierz szczęśliwą siebie.

Follow Agnieszka:

Latest posts from
  • Super, że jesteś taka pozytywna.. Tyle razy widzę nieogarnięte pary, które skaczą przy Dziecku.. a ono, płacze, rzuca się na podłogę. sprawdza ile może sobie pozwolić.. do jakiego stopnia „wytresuje” Rodziców…

    • To rzucanie się na podłogę i rozdzieranie szat niczym Rejtan zawsze mnie trochę bawi, ale w takich sytuacjach współczuję zarówno rodzicom, jak i dziecku. Ewidentnie granice nie zostały jasno określone.

      • Tak.. W miejscach publicznych widać, że dla Rodzica jest to wielki stres i wstyd.. niestety.

  • Bardzo ale to bardzo podoba mi sie ten wpis. Zgadzam się z Toba, że nie możemy budować własnego obrazu opierając się na stereotypach lub na opinii innych. Ja byłam smotną (samodzielną ) mama przez jakiś czas i podobnie jak Ty – byłam z tego dumna. I nadal jestem. Chętnie opowiadam o tym okresie bo był to czas kiedy tak wiele nauczyłam się o sobie i o życiu. Pozdrawiam

    • Tak, to czas, kiedy możemy dowiedzieć się o sobie niesamowitych rzeczy, odkryć w sobie cechy, umiejętności i reakcje, o które w innych warunkach nigdy byśmy się nie podejrzewały. Ale bardzo się cieszę, że ten czas się dla Ciebie skończył, życzę Ci, abyś bogatsza o dotychczasowe doświadczenia, była szczęśliwa na tym nowym etapie życia 🙂

  • Córa Sławy

    Wpis fenomenalny, bywa tak, że ludzie dla dobra dzieci albo ze strachu trwają w związkach, pomimo że są nieszczęśliwi. Myślę, że każda samotna matka znajdzie tu i Twoim podejściu do życia mnóstwo siły w zaakceptowaniu swojej sytuacji

    • Mam właśnie taką nadzieję. Czekam na samotne mamy, którym jest z tym źle, które mają tego dosyć, które chcą być samodzielne!

  • Magdalena/Zielona Pracownia

    Brawo. Nigdy nie mówiłam o sobie „samotna mama”. Ba! Oburzałam się nawet jak inni tak mówili. Ze współczuciem. Nie współczucia potrzebowałam a wsparcia. Bardzo żałuję, że w „tamtych czasach” Internet to był luksus na który mnie nie było stać. Kiedy stał się normą i mógł mi pomóc (i pomógł – dzięki sieci poznałam mojego Męża:))- ja byłam już wykuta z żelaza:) Okrzepła i silna. Niezależna. Samodzielna. Pozdrawiam Pozytywna Kobieto:)

    • Dziękuję 🙂 I również pozdrawiam! I dobrze, że internet pomógł. „Wykuta z żelaza” 🙂

  • Pięknie to ujęłaś! To taki tekst manifest i powinien dotrzeć do jak największej liczby matek wychowujących w pojedynkę swoje dzieci!

    • Taki jest mój cel, dziękuję 🙂